Category Archives: Patriotyzm od kuchni

Boże Narodzenie – polskie tradycje świętowania. „Cudze chwalicie a swego nie znacie?”

Boże Narodzenie po polsku
Dzieci rady mej słuchajcie, Ojcowski rząd zachowajcie
Święto niechaj świętem będzie, tak bywało przed tym wszędzie.
Święta przed tym ludzie czcili, a przedsię wszystko zrobili (…).
Dziś bez przystanku pracujem i dniom świętym nie folgujem
Więc też tylko zarabiamy, ale przedsię nic nie mamy.
Jan Kochanowski (XVI wiek)

Mazurek Dąbrowskiego – przepis na Wielkanoc z nutką patriotyzmu

mazurek Dąbrowskiego

To nie żart na Prima Aprilis – to ciasto faktycznie się tak nazywa. Przepis został wymyślony na osłodę świątecznych życzeń dla wszystkich Polaków, tych którzy z różnych powodów spędzają Wielkanoc poza Polską i zdarza im się w tym czasie zatęsknić za rodzinnym domem.

Mazurki to tradycyjne polskie przysmaki o dość tajemniczym rodowodzie. Do końca nie zbadano pochodzenia tego deseru, aczkolwiek niektórzy etnografowie i historycy wskazują wpływy i powiązania do kuchni tureckiej, słynącej z bardzo słodkich deserów.

Piecze się je jako cieniutkie placki z ciasta kruchego, marcepanowego lub biszkoptowego, przekłada masą, konfiturami i ozdabia bakaliami, lukrem czy czekoladą. W czasach staropolskiej gościnności istniało mnóstwo przepisów na tego typu ciasta i z biegiem lat, aż do okresu międzywojenego tych pomysłów przybywało. Niestety to, co współcześnie masowo oferują nam przed świętami sklepy czy cukiernie nie można nazwać wirtuozerią smaku. Misternie udekorowane wyglądają co prawda bardzo słodko, ale okazują się być oblaną lukrem podeszwą o przedłużonym terminie ważności. Dlatego lepiej wykonać mazurka samemu, choćby z tego powodu, aby kontrolować ilość użytego cukru i jakość pozostałych składników. A przy okazji przypomnieć sobie o bogatym kulinarnym i historycznym dziedzictwie naszego kraju.

Poniżej polecam wypróbowany przepis na przyjemnie kruchy spód i nieprzesłodzone dodatki. Mam nadzieję, że pieczenie domowego mazurka będzie udanym preludium do świąteczych przygotowań.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – zobacz zdjęcia

Patriotyzm od kuchni - żołnierze wyklęci

jak trudno ustalić imiona wszystkich tych co zginęli w walce z władzą nieludzką

a przecież w tych sprawach konieczna jest akuratność nie wolno się pomylić nawet o jednego

musimy zatem wiedzieć policzyć dokładnie zawołać po imieniu

opatrzyć na drogę

(fragment wiersza Zbigniewa Herberta Pan Cogito)

Indyk na święta – niezawodny przepis last minute

Imdyk na święta - przepis last  minute

Indyki, kaczki, gęsi, kurczęta i perliczki w polskiej kuchni są znane  i cenione od stuleci. Dowody na to znajdziemy nie tylko w dawnych książkach kucharskich, ale także w kulinarnych wątkach epopei narodowej:

Zosia w porannym stroju i z głową odkrytą
Stała, trzymając w ręku podniesione sito,
Do nóg jej biegło ptastwo; stąd kury szurpate
Toczą się kłębkiem, stamtąd kogutki czubate,
Wstrząsając koralowe na głowach szyszaki
I wiosłując skrzydłami przez bruzdy i krzaki,
Szeroko wyciągają ostrożaste pięty;
Za nimi z wolna indyk sunie się odęty,
Sarkając na gderanie swej krzykliwej żony.

(…)

Tu dzioby bursztynowe, tam czubki z korali
Wznoszą się z gęstwi pierza jak ryby spod fali.
Wysuwają się szyje i w ruchach łagodnych
Chwieją się ciągle na kształt tulipanów wodnych;
Tysiące oczu jak gwiazd błyskają ku Zosi.

Adam Mickiewicz,  „Pan Tadeusz”, księga V.

Najlepsze rogale z makiem – na święto niepodległości 11 listopada

Patriotyzm od kuchni

11 listopada to wielkie święto wolności. w 1918 roku Polska odzyskuje państwowość i wraca na Europy po 123 letniej nieobecności. Ta bezprecedensowa w historii świata sytuacja była możliwa również dzięki pamięci  naszych przodków. Polska przetrwała poprzez  wartości, wiarę i język i tradycje, jakie przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie, w domach rodzinnych, w gronie najbliższych przyjaciół.

Niech rogale z makiem jedzone w listopadzie nie kojarzą się  Wam tylko z imieniem Marcin. Świętujcie 11 listopada i bądźcie dumni ze swej historii, z historii narodu polskiego. Polska przetrwała w wolnych umysłach i niezłomnych sercach naszych dziadków i pradziadków. Pamiętajcie i Wy…

„Naród, który przeklnie, oczerni, ośmieszy swoją przeszłość – zniszczy również swoją przyszłość. Bowiem życie jest linią ciągłą i logiczną, żadna rzecz nie bierze się z niczego, wszystko tkwi w korzeniach, w przeszłości”.

Stefan Kisielewski, 1946 r.

Przepisów na rogale świętomarcińskie jest co nie miara, a to za sprawą rozsprzestrzeniającej się po Polsce mody na ich spożywanie w okolicy 11 listopada, święta odzyskania niepodległości i jednocześnie dnia Świętego Marcina. Ciekawe, czy swoją popularnością mają szansę przegonić anglosaskie muffinki i stanąć na podium razem z tłustoczwartkowymi pączkami.

Interpretacji oryginalnej receptury przybywa z roku na rok. Jedni zarzekają się, że te prawdziwe i jedyne można zjeść tylko w Poznaniu, gdyż posiadają certyfikat Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego, tamtejszego Cechu Cukierników i Piekarzy. Inni zaś nagminnie imitują skład nadzienia kryjącego się pod nazwą „biały mak” (niekiedy nieuczciwie udaje go mieszanina biszkoptowych okruchów, doprawiona  cukrem i orzechami).

Biały mak to szlachetniejsza  i droższa odmiana maku, stosowana szerzej w kuchni indyjskiej. W Europie  środkowej bardziej znana i powszechna w wielu kuchniach jest odmiana maku niebieskiego. Osobiście ta bardziej kojarzy mi się ze świętami i świętowaniem, więc w mojej  wersji listopadowych rogali używam maku niebieskiego, także dzięki temu, że rośnie „za miedzą”.

Ciasto w jakie zawijam makowe nadzienie jest o wiele prostsze  w wykonaniu i zdecydowanie mniej kaloryczne – zamiast półfrancuskiego proponuje półkruche i bez lukru (bo mak z bakaliami jest wystarczająco słodki). Zapewniam, że są rogale wg tego przepisu są warte wypróbowania. Koniecznie obdarujecie nimi z jakiegoś Marcina, bo przecież  idea jaka towarzyszy rogalom na Świętego Marcina od XIX wieku to dzielenie się z innymi 🙂 Udanego świętowania.

Dziwny los ruskich pierogów a wydarzenia 17 września 1939 roku

Sowieckie znaczki pocztowe z okazji 17 wrzesnia 1939roku (źródło: http://ipn.gov.pl)

Propagandowe sowieckie znaczki pocztowe wydane z okazji 17 września 1939 roku (źródło: http://ipn.gov.pl)

Jadłospis powstańczy 1944 – rocznica Powstania Warszawskiego

69 rocznica Powstania Warszawskiego

Powstańcy do walki szli ‚na czczo’, ponieważ dzięki temu w przypadku rany postrzałowej w brzuch, zwiększały się szanse na przeżycie i powrót do zdrowia. Co mieli ze sobą oprócz osławionego termosu ze zbożowką? Czym się żywili, kiedy przychodziła okazja na posiłek i krótką chwilę odpoczynku?  Bo na wojnie walczy się nie tylko z wrogiem, ale także z własnym cierpieniem, bólem, lękiem, niewyspaniem, zmęczeniem, głodem…………….

Kompot – napój z tradycjami i mój smak dzieciństwa

Czy wiecie, że kompot jako gotowany napój z owoców jest znany od 700 lat!

Jeśli w dzieciństwie poznaliście go na przedszkolnych czy szkolnych stołówkach i od tamtej pory kojarzycie go z rozwodnioną, kolorową i przesłodzoną cieczą to koniecznie przeczytajcie ten tekst. O tym, że warto odczarować kompot z pewnością przekonają Was Ci, którzy do dziś z z rozrzewnieniem wspominają babcine czy mamine wersje napoju ze świeżych sezonowych owoców. W kompot idealnie „wpadały” kapiące dojrzałą czerwienią truskawki, okrąglutkie renklody, śliwy i gruszki, błyszczące i aż granatowe od soku wiśnie, drobne koraliki porzeczek czy wreszcie chrupiące papierówki oraz kosztele. Owoce w kompocie obowiązkowo lądowały także w przydomowych spiżarkach. Zamknięty w wekach smak wakacji za miastem, w oka mgnieniu ożywiał aromatem niejeden smutny zimowy obiad. Ba, stanowił nawet całkiem niezłą bazę wielu deserów.

Dziś kompot wydaję się być reliktem czasów, gdzie rodziny codziennie zajadały obiady przy wspólnym stole a dzieci na pytanie: „skąd się bierze mleko?” nie odpowiadały wymijająco -” z kartonu”. Kompot – czyli napój z gotowanych świeżych lub suszonych owoców (także z przyprawami) jest znany od ponad 700 lat, a do Polski trafił najprawdopodobniej z Imperium Osmańskiego. Francuzi w swojej tradycyjnej kuchni także mają „compote”, ale wymyślili go 300 lat później i zamiast pić  jedzą go w postaci gęstego, przesłodkiego deseru owocowego. Jest tam tak popularny, że można go kupić w każdym spożywczaku zapakowany w mini kubeczkach, jak jogurty.

Powodów do polubienia polskiego kompotu  jest wiele. Jeśli ten sentymentalny Was nie przekonuje, to dodam, ze kompoty skutecznie gaszą pragnienie, także w upały. Poza tym  mogą być znakomitym sposobem na kuchenny recykling sezonowych owoców, których np. nie zjedliśmy poprzedniego dnia.

Gotujcie go sobie często. Dajcie go swoim dzieciom zamiast przesłodzonych soczków, barwionych wód mineralnych czy napojów z tysiącem „E”.  Niech nie kojarzy się wyłącznie z tradycją wigilijnego kompotu z suszu czy gorzej z peerelowską stołówką. Niech znowu będzie wspomnieniem lata!

Bryzol Marszałka z pęczakiem i grzybami

bryzol Marszałka - www.wolnakuchnia.pl

bryzol Marszałka – www.wolnakuchnia.pl

W okresie międzywojennym mięso wołowe było dość drogim produktem, ale nie żałowano go na specjalne okazje i dla zasłużonych gości. Nie bez powodu i dzisiaj  wołowina jest uważana za mięso szlachetne i jedno z najwartościowszych pod względem odżywczym. Decyduje o tym wysoka (od 70 do 100%) ilość dobrze przyswajalnego białka, średni poziom tłuszczu oraz spora zawartość fosforu, żelaza, cynku oraz witamin z grupy B, tzn.: B1, B6 i B12 (nie występującej w produktach roślinnych).

Posmakujcie tej nieskomplikowanego ale zarazem wyśmienitego i niesłusznie zapomnianego dania. Anglosasi mają znane za cały świat steki, my promujmy bryzole czy rumsztyki z wołowiny z polskich hodowli, które dzięki zaangażowaniu hodowców od tak dawna zyskują uznanie u odbiorców za granicą. Czas docenić smaki, które mamy u siebie.

Śledzik w sałatce Nikodema Dyzmy

śledzik Nikodema Dyzmy - www.wolnakuchnia.pl

śledzik Nikodema Dyzmy – www.wolnakuchnia.pl

Niegdyś śledź był uznawany za króla przekąsek, jedzono go pasjami zarówno w tanich wyszynkach jaki i na wytwornych bankietach. Być może jedząc takie właśnie danie Dyzma zwrócił na siebie uwagę na salonach i rozpoczął swą szokującą karierę polityczną. W międzywojennej powieści „Kariera Nikodema Dyzmy” Tadeusza Dołęgi – Mostowicza nie znajdziemy niestety szczegółowego opisu owej sałatki. Niemniej śledząc obyczaje, fakty historyczne i setki przepisów tamtej epoki ośmielam się zaproponować kilka składników: oprócz śledzia koniecznie burak!

Zakwas na prawdziwy polski żur

zakwas żytni na prawdziwy polski żurek

 

Wykwintny ale łatwy tort czekoladowy jak z przedwojennej warszawskiej kawiarni „Ziemiańska”

"TORT CZEKOLADOWY JAK ZE SŁYNNEJ MIĘDZYWOJENNEJ KAWIARNI ZIEMIAŃSKIEJ"

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten aksamitny, mocno czekoladowy tort z wyczuwalną nutką kawy  z pewnością usatysfakcjonuje wyrafinowane gusta smakoszy ciemnej czekolady i co warte podkreślenia – jest dziecinnie prosty w wykonaniu. Swoim smakiem przywołuje nostalgię za znakomitymi deserami i tortami słynnej międzywojennej kawiarni „Ziemiańska” (w jej menu było podobno ponad 26 rodzajów samych tortów).

W dwudziestoleciu międzywojennym niezwykle szybko upowszechnił się zwyczaj picia kawy i przesiadywania w lokalach zwanych kawiarniami. W stolicy najpopularniejszą była wspomniana „Ziemiańska” – ulubione miejsce spotkań ówczesnych celebrytów. Tu lansowano kierunki artystyczne, promowano adeptów pióra, tutaj rozwijało się także specyficzne warszawskie poczucie humoru.

Warsztaty i pokaz kulinarny WOLNEJ KUCHNI w Muzeum Powstania Warszawskiego

Warsztaty i pokaz kulinarny WOLNEJ KUCHNI podczas Nocy Muzeów w Muzeum Powstania Warszawskiego

kulinarna Noc Muzeów, 18 maja 2013

 

W najbliższą sobotę 18 maja podczas Nocy Muzeów w Muzeum Powstania Warszawskiego odbędą się jedyne w swoim rodzaju warsztaty kulinarne o kuchni międzywojennej połączone z pokazem kulinarnym. Zobaczcie co zaserwujemy!
„SMAKI MIĘDZYWOJENNEJ WARSZAWY”:

„ŚLEDZIK NIKODEMA DYZMY” – Być może jedząc takie właśnie danie Dyzma zwrócił na siebie uwagę na salonach i rozpoczął swą szokującą karierę polityczną.

„ŻUR NA PRAWDZIWYM ZAKWASIE” – To kwintesencja polskiej kuchni w okresie międzywojnia. Zupę tą można było zjeść w każdym szanującym się wyszynku. Gościom smakowała szczególnie wybornie podczas nocnych tournée po stołecznych knajpach i lokalach.

„BRYZOL MARSZAŁKA SERWOWANY Z PĘCZAKIEM I GRZYBAMI” – W okresie międzywojennym mięso wołowe było dość drogim produktem, ale nie żałowano go na specjalne okazje i dla zasłużonych gości.

„TORT CZEKOLADOWY JAK  Z KAWIARNI ZIEMIAŃSKIEJ” – W dwudziestoleciu międzywojennym upowszechnił się zwyczaj przesiadywania w lokalach zwanych kawiarniami. W stolicy najpopularniejszą była „Ziemiańska” – ulubione miejsce spotkań ówczesnych celebrytów. Tu lansowano kierunki artystyczne, promowano adeptów pióra, tutaj rozwijało się także specyficzne warszawskie poczucie humoru;

***

Warsztaty i pokaz poprowadzi Agnieszka Długosz (osobisty trener kulinarny, autorka przepisów, stylistka jedzenia i blogerka www.wolnakuchnia.pl; swoje dania wielokrotnie prezentowała w programach telewizyjnych, prasie, internecie).

Zaczynamy o godz. 20.30. Czas trwania ok. 90 minut. Wstęp po rejestracji. Więcej informacji na stronie organizatora: Muzeum Powstania Warszawskiego

ZOBACZ FOTORELACJĘ Z TEGO WYDARZENIA

Deser „Teraz Polska”

deser Teraz Polska - www.wolnakuchnia.pl

Prosty i pyszny deser w biało – czerwonych barwach smakuje wyjątkowo nie tylko w narodowe święta. Spróbujcie musu ze wspaniałych polskich truskawek w wersji klasycznej ze śmietanką, albo dla odmiany z delikatnym mleczkiem kokosowym.